Noc bez kremu - czy tak się da?

08.08.2018 | Magda Komorowska, Anna Klukowska

Pielęgnacja wieczorna również musi być dobrze przemyślana. To właśnie wieczorem jest najlepszy moment na to, by zastymulować skórę wiotką, a także wzmocnić cerę naczynkową i wyrównać kolor cery przebarwionej. Wieczorna pielęgnacja nie jest też bez znaczenia dla cer tłustych i trądzikowych. To zwykle przed pójściem spać można pozwolić sobie na nałożenie silniejszych produktów z retinolem, kwasami czy najnowszymi osiągnięciami kosmetyki – czynnikami wzrostu komórek naskórka.

Kto tak naprawdę potrzebuje kremu na noc? A kto nie musi go używać?


Okazuje się, że nie każdy typ skóry potrzebuje aplikacji kremu na noc. W znaczącej liczbie przypadków kremy wieczorne są źle dobierane. Często zawierają za dużo emolientów , olejów, ich składniki są niedopasowane zupełnie do aktualnych potrzeb skóry. Ileż to razy widzę, jak klientka usilnie stosuje gęste kremy przeciwzmarszczkowe, dodatkowo posiłkując się olejem z malin, by pozbyć się niechcianych zmarszczek! A przy tym wszystkim kompletnie ignoruje to, że jest posiadaczką cery tłustej, wrażliwej i odwodnionej.

A po tygodniach stosowania takiej pielęgnacji kobiety dziwią się, że brak efektów przeciwzmarszczkowych. Za to „w nagrodę” przychodzą dodatkowe problemy: zaskórniki, grudki lub podrażnienia.

Czasem niewłaściwie dobrane kremy stanowią więcej szkód niż pożytku. Można nazwać szczęśliwymi te kobiety, które kupiły niewłaściwy dla siebie krem, ale jedynym minusem jest brak obiecanej przez producenta poprawy na skórze. A nie jej pogorszenie.

Czy krem na noc to już moda?

Wydaje mi się, że stosowanie kremu na noc stało się w pewnym stopniu koniecznością i obowiązkiem.  Jeżeli mam krem na dzień to automatycznie musimy mieć i krem na noc. Tak przynajmniej starają się nam udowodnić producenci kosmetyków, wprowadzając na rynek całe linie kosmetyczne do stosowania od rana do wieczora.
Niektórzy pewnie myślą, że krem na noc to taka wisienka na torcie w pielęgnacji . Niestety nie zawsze jest to złota zasada. Wszystko zależy od tego jaką mamy skórę.

Jeżeli jest to skóra sucha, atopowa czy odwodniona pewnie bez kremu na noc się nie obejdzie. Tu okluzja może okazać się bezcenna. Ale przy skórach tłustych, nieodwodnionych wprowadzanie dodatkowego sztucznego filmu nie sprawdzi się. Stosując bogate, gęste kremy na noc utrudniamy skórze wymianę gazową, czyli nie pozwalamy jej swobodnie „oddychać”. Często powodujemy blokowanie porów, co odpowiada za powstawanie zaskórników i stanów zapalnych.

W dzień wiadomo - narażamy skórę na czynniki zewnętrzne  promieniowanie słoneczne, wiatr, mróz, zanieczyszczenia środowiska. Tu funkcja ochronna kremu jest ważna w pielęgnacji. Ale w nocy, gdy śpimy nie ma takiego narażenia na czynniki zewnętrzne. Posiadaczki cer tłustych i ekstremalnie tłustych mogą się na chwilę zastanowić – czy krem na noc jest mi w tej chwili do czegoś potrzebny?

Jeśli zaczął się sezon grzewczy, wtedy rzeczywiście może być potrzeba odczucia większej okluzji czy nawilżenia, ale nawet i w tym wypadku można poradzić sobie w inny sposób. Tym sposobem jest np. nawilżacz powietrza.
Firmy kosmetyczne non stop przekonują nas o potrzebie odżywczych kremów w pielęgnacji wieczornej. Najczęściej są one bogate w oleje i składniki okluzyjne . Wpajają nam niekiedy, że skóra w nocy lepiej przyswaja składniki aktywne, a dzięki kremom skóra w nocy lepiej się regeneruje.

Przeanalizujmy to dokładnie.

Czyja cera robi się leniwa po kremie?

Według koncepcji pielęgnacji skóry Dr. Hauschki wieczór to czas na odpoczynek skóry od kremów i czas na to, aby skóra sama zaczęła sobie radzić z regeneracją. Uważa, że nakładanie kremu na noc powoduje rozleniwianie naszej skóry i to dlatego często nie funkcjonuje ona tak jak powinna. Jest w tej teorii sporo prawdy. Często stosujemy zbyt dużo kosmetyków o cięższej konsystencji, która nie pozwala cerze prawidłowo pracować.
Posiadaczki cery tłustej przesadzają też w drugą stronę: wieczorem mocno złuszczają skórę, tonizują kwasami, nakładają preparaty matujące i ściągające. W naszym gabinecie takie procedury nazywamy „szarpaniem skóry”. Ostre, konkretne działania podjęte względem problemów skóry tłustej i trądzikowej wydają się być najbardziej trafione i najszybciej przynoszące oczekiwany efekt.

Czy rzeczywiście?

Skóra nie lubi rygorystycznej pielęgnacji i nie lubi takiej „szarpaniny”. Na gwałtowne, agresywne mycie odpowie jeszcze większym łojotokiem. Na środki ściągające odpowie nadwrażliwością. Na ciągłe szorowanie odpowie utratą funkcji ochronnych (zaburzeniem warstwy hydrolipidowej) lub nierówną teksturą.

Trzeba przyjrzeć się naszej pielęgnacji. Czy nie ma w niej za dużo olejów, podkładów, emolientów, środków złuszczających, wysuszających lub kremów ochronnych? Czy przypadkiem nie przeginamy w którąś ze stron? Za bardzo chcemy by była matowa lub za bardzo dążymy do tego, by „ociekała” olejem?  Teoria dr Haushka okazuje się sensowna w momencie źle dobranej pielęgnacji wieczornej.

Zauważ, jak ogromną popularność zdobyła w tej chwili pielęgnacja naturalna, mówi się, że „świadoma”… Coraz więcej kobiet zaczyna czytać składy, wybierać te produkty, które są naturalne. Zwykle są to oleje, masła, ekstrakty roślinne. Zasada doboru kosmetyków do pielęgnacji naturalnej też jest prosta: im więcej „natury” w składzie produktu tym lepiej…

Hola, hola! Czy aby na pewno?  O ile ekstrakty okazują się być przydatne - mają działanie nawilżające, łagodzące czy odżywcze (choć przy cerach wrażliwych niektórych ekstraktów trzeba się wręcz wystrzegać!), to oleje czy masła nie zawsze będą potrzebne wszystkim typom cer.

Poprzez nadgorliwą pielęgnację, w której znajduje się zbyt duża ilość substancji, okazuje się, że można również doprowadzić do pogorszenia skóry.

Komu się przyda krem na noc, a kto może sobie go odpuścić?

Teoria dr Haushka ma dużo zwolenników. Niestosowanie kremu  na noc może niektórym przynieść więcej korzyści. Polecam tego typu eksperyment cerom ekstremalnie tłustym nieodwodnionym oraz tłustym nieodwodnionym. W przypadku dodatkowej wrażliwości przy typie cery polecam zastosowanie żelu łagodzącego podrażnienia. To czasami wystarczy zamiast kremu.

Po bezkremowej nocy nagle zauważasz, że skóra nie przetłuszcza się, jest spokojniejsza, zmniejsza się ilość zmian zapalnych? Po prostu lepiej reaguje, „podoba” jej się to? Może to oznaczać, że wcześniejsza pielęgnacja zawierała wiele błędów.

Nie każda skóra będzie zadowolona z zastosowania teorii o bezkremowych nocach w praktyce. Szczególnie NIE polecam tego typu eksperymentów posiadaczkom skóry atopowej, reaktywnej, odwodnionej i suchej. Jeżeli skóra jest dobrze nawodniona wcale nie musi potrzebować kremu na noc. Wtedy bezkremową noc można zafundować sobie, np. raz w tygodniu.

Bardzo ważne, aby znaleźć i obrać swoją drogę pielęgnacji. Nie zachęcam do tego, by od teraz wyrzucać wszystkie kremy wieczorne do kosza Chcę pokazać jak różnorodne bywają sposoby pielęgnacji cery. Jak każda z nas jest odmienna i potrzebuje zupełnie innego sposobu potraktowania swojej skóry. Nawet sposób wprowadzania pewnych zmian w pielęgnacji jest różny dla każdego typu cery, jak i czas oczekiwania na pozytywne efekty może być dłuższy i krótszy, nawet u osób, u których zdiagnozowałyśmy ten sam typ i rodzaj cery.

Najgorsze jest to, że czasem nie widzimy błędów w swojej pielęgnacji. Na ślepo brniemy w niewłaściwie dopasowaną pielęgnację, modę, opinie koleżanek.

Lepiej usiąść i na spokojnie zastanowić się co jest nie tak. Albo zastanowić się, jak zmienić pielęgnację, aby uspokoić powstawanie zmian trądzikowych.

Zawsze, ale to zawsze powtarzam, że aby pielęgnacja była skuteczna trzeba poznać swój typ skóry. Możliwe, że gdy masz dobrze dobrane oczyszczanie skóry wieczorem, okaże się, że krem nie jest wcale potrzebny Twojej skórze.

eBook