Do kogo udać się na terapię? Sprawdź swoją wiedzę!

30.01.2017 | Magda Komorowska

Dzisiejszy wpis powstał z refleksji nad sytuacją, która ciągle nas zadziwia w gabinecie fizjoterapeutycznym. Oto przykład. Dzwoni zainteresowany pacjent do gabinetu:

„Dzień dobry, czy u Państwa nastawia się kręgosłupy?” – w słuchawce brzmi zniecierpliwiony ton.
„Nie proszę Pana, u nas wykonuje się terapię manualną...” – zachowujemy stoicki spokój.
„Aha...ale wykonuje to kręgarz, czy tam jakiś masażysta? Mam nadzieję, że facet, i do tego silny, bo do kobiety to ja nie pójdę, tylko miziają...”

Żałujcie, że nie widzicie naszych min podczas takiej rozmowy... Jesteśmy często w takim szoku, że nie wiemy, co naszemu kochanemu pacjentowi odpowiedzieć.

Nie mamy za złe, że ktoś kompletnie nie rozróżnia masażu od terapii manualnej. W porządku. Od dobierania odpowiedniej formy leczenia w końcu to my jesteśmy. Ale wiecie, w dobie XXI wieku istnieje Internet, grupy społecznościowe, można nawet popytać wśród znajomych i sąsiadów, po prostu ROZEZNAĆ SIĘ DO KOGO WARTO PÓJŚĆ ZE SWOIM PROBLEMEM.

Wszelkie próby manipulacji przy kręgosłupie, ba!, nawet wszelkie badanie i dotykanie ciała pacjenta to już naruszenie pewnej jego intymnej, indywidualnej strefy. To ingerowanie w jego zdrowie nie tylko fizyczne, ale dzięki odpowiedniej umiejętności kulturalnej „obsługi” pacjenta, także w zdrowie psychiczne.

Wyobraź sobie komu najchętniej powierzyłbyś opiekę nad swoim stanem zdrowia?

Czy będzie to doświadczony, sympatyczny, wyedukowany fizjoterapeuta cieszący się zaufaniem wśród Twoich znajomych, czy „jakiś tam masażysta”?
Niesamowite jak mało osób nas sprawdza. Nas, czyli nasz zawód, nasze kompetencje. Czyżby niektórym zdrowie i życie było niemiłe?

Jaki z tego wniosek dla nas? Społeczeństwo polskie w większości nie ma świadomości, do kogo udać się po poradę, na terapię czy na masaż. Dla większości ludzi fizykoterapeuta, masażysta i kręgarz to to samo zajęcie.

Brak edukacji i zainteresowania mediów naszym zawodem jest tak przytłaczający, jak stężenie smogu w Warszawie. Reklamy ociekają tabletkami, dzięki którym ból pleców przechodzi po 1 dawce, a lekarze w przychodniach bezwiednie wypisują kolejne skierowania na pole magnetyczne.

Zauważyliście, że brak jest tu miejsca na porządną, skuteczną fizjoterapię? O niej dowiadujemy się dopiero w spotach reklamowych fundacji, które uświadamiają nam jak drogie jest nasze zdrowie (dosłownie i w przenośni).

Jeśli jesteś pacjentem lub po prostu osobą, która wybiera się na jakąkolwiek formę terapii swojego ciała, to poniżej zamieszczam małą ściągawkę.

Dzięki niej nie popełnisz podstawowego błędu początkujących – będziesz wiedzieć do kogo się udać ze swoją dolegliwością.
 

KRĘGARZ

– zacznijmy od mojego ulubionego słowa. Tak, jest to słowo, a nie żaden zawód. Nie istnieje w polskim prawie nikt taki, jak kręgarz, a kręgarstwo nie jest żadną tajemną nauką.

Osoba, która nazywa się kręgarzem nie ukończyła żadnych studiów, nie ma wykształcenia medycznego. Jest niejako samozwańcem, a pacjenci korzystający z jego „usług” nastawiania kręgosłupa są dla mnie niezwykle odważnymi ludźmi. Tak jakby mieli skoczyć na bungee bez sprawdzenia zabezpieczeń.
Pamiętaj, że profesjonalista nigdy nie pozwoli się nazwać kręgarzem. Nigdy.
 

FIZYKOTERAPEUTA

– twór słowny stworzony przez pacjentów. Nie bardzo wiem na jakie potrzeby. Istnieje co prawda dział nauki zwany fizykoterapią, czyli gałąź zajmująca się poprawą stanu zdrowia pacjenta poprzez oddziaływanie fizyczne na jego ciało (światło, woda, prądy, pole magnetyczne, itp.).  Ale fizykoterapeuta jako taki nie istnieje.
 

FIZJOTERAPEUTA

– poprawna nazwa zawodu dla osoby, która skończyła studia wyższe na kierunku fizjoterapia. Jest to terapeuta, który zajmuje się dysfunkcjami stawów, mięśni i nerwów. Przywraca sprawność pacjentowi w sposób zgodny ze swoją „filozofią”.

Nie wiem, jak inaczej to ująć. Chodzi o to, że wśród fizjoterapeutów znajdują się zwolennicy  wyłącznie fizykoterapii (czyli terapii urządzeniami – o zgrozo!), ale są też tacy, którzy latami zgłębiają swoją wiedzę w poszukiwaniu bezpiecznych i skutecznych metod leczenia, np. terapią manualną, terapią powięzi, terapią kranio-sakralną, koncepcją PNF, czy wieloma, wieloma innymi, znanymi na całym świecie.

Fizjoterapeuci w Polsce niestety są zmuszeni do czerpania tej wiedzy na własną rękę. To ma swoje plusy i minusy dla pacjentów. Zaletą jest to, że wchodząc do gabinetu z obwieszoną ścianą, potwierdzającą kompetencje i kolejne kursy, pacjent już może czuć się bezpiecznie. Wie wtedy, że terapeuta, który zaraz się nim zajmie jest ambitnym pasjonatą, będącym na bieżąco z najnowszymi formami terapii, często potrafiącym wydać pieniądze na kursy tylko po to, by przekonać się, czy dana terapia faktycznie działa.

Kursy są niestety bardzo drogie. Uwierzcie, że zliczając wszystkie wydane pieniądze na szkolenia, każdy specjalista powinien jeździć wysokiej klasy autem. A to wiadomo, powoduje utrzymywanie się cen za godzinę terapii, co dla pewnej grupy pacjentów jest zapewne wadą.

Do fizjoterapeuty możesz udać się z każdą dolegliwością dotyczącą narządu ruchu, po operacjach, złamaniach, a także z bólami głowy, promieniowaniem, drętwieniem, zaburzeniami neurologicznymi lub wadami genetycznymi (jeśli te choroby są w kręgu zainteresowań i kompetencji danego fizjoterapeuty).

Jako tylko wtrącenie do tematu dodam, że istnieją specjaliści w dziedzinie fizjoterapii, np. w neurologii, ortopedii, kardiologii, itp. Pacjent może się do takiego specjalisty udać z konkretnym schorzeniem, ale takich specjalistów jest jeszcze w Polsce niewielu.
 

MASAŻYSTA

– może to być osoba po kursie, studium 2-letnim, technikum lub po prostu po studiach. Masażysta będzie starał się raczej rozluźnić napięte mięśnie, niż próbować „leczyć” pacjenta.

Co ciekawe, fizjoterapeuta po studiach może stać się masażystą, ale masażysta bez skończonych studiów nie zostanie fizjoterapeutą.

Do masażysty po kursie najlepiej wybrać się w celach relaksu i rozluźnienia. Do osoby o kompetencjach masażysty i jednocześnie fizjoterapeuty, możesz udać się na pełnowartościową terapię.

Edit:
Jak słusznie zauważyli moi czujni koledzy masażyści na jednym z portali społecznościowych, pacjent może skorzystać jeszcze z fachowej wiedzy i doświadczenia technika masażysty z kompetencjami osteopaty, czy terapeuty manualnego. Praktyka takiego specjalisty w niczym nie odbiega od kompetencji fizjoterapeuty. 

Dla zwykłego pacjenta może to wszystko być bardzo skomplikowane i mylące. Na szczęście w 2015 roku została już podpisana ustawa, która jako pierwsza próbuje usystematyzować prawo wykonywania zawodu fizjoterapeuty i po części masażysty, oraz ich rolę w przywracaniu zdrowia u pacjenta. 

 

REHABILITANT

– to obszerniejsza nazwa niż fizjoterapeuta. Rehabilitacja to ogół działań związanych z poprawą stanu zdrowia fizycznego i psychicznego pacjenta. Jej formą może być pływanie, ćwiczenia na salce, ale także inhalacje czy jazda konno. Terapeuta, który prowadzi pacjenta przez te czynności to właśnie rehabilitant.

Fizjoterapeuta różni się od rehabilitanta tym, że działa bardziej „precyzyjnie”. Oddziałuje na pacjenta różnymi znanymi sobie technikami, po to, by przywrócić mu dawną funkcję, czyli sprawność.


Mam nadzieję, że co nieco się wyjaśniło, jeśli chodzi o same definicje.
 

Jak wybrać dla siebie odpowiedniego terapeutę?

Na koniec moje rady przy wyborze własnego terapeuty po raz pierwszy:

- zapytaj znajomych kogo polecają

- przejrzyj Internet: czym konkretnie zajmuje się dany specjalista i jakie ma doświadczenie

- jakie są opinie na temat danego terapeuty w Internecie. Najlepiej by były one obiektywne, czyli nie umieszczone na stronie www, ale na niezależnych portalach z opiniami, których nie da się w żaden sposób modyfikować (np. u nas jest to https://zdrowystyl.versum.com/opinions) lub tam gdzie ludzie podpisują się swoim imieniem i nazwiskiem (np. Facebook ). Raczej odpadają fora internetowe – są mało wiarygodne.

- nie opieraj się na kryteriach płci: siła w tym zawodzie wbrew pozorom nie ma najmniejszego znaczenia

-  do dobrego terapeuty warto przyjechać przez pół miasta

- na pierwszej wizycie musi odbyć się szczegółowe badanie, rozmowa i plan terapii. Dotyczy to również zabiegów masażu!


Czy chcielibyście jeszcze coś dodać? Może zapomniałam o jakimś innym określeniu dla „terapeuty”?